Jak oszczędzić 70 tysięcy złotych na piciu kawy?

Jak oszczędzić 70 tysięcy złotych na piciu kawy?

Jak oszczędzić 70 tysięcy złotych na piciu kawy?

Oszczędzanie to wartki temat, ale wydaje się, że w społeczeństwach konsumpcyjnych, coraz bardziej traci na aktualności, a nade wszystko na atrakcyjności. Czy lubimy oszczędzać? Chyba coraz mniej dotyczy to młodych ludzi, którzy wolą raczej czerpać z życia całymi garściami. Się zarabia, się wydaje. Jak to z tym jest? Czy oszczędzanie jeszcze w ogóle się opłaca i czy można zrobić z tego coś trendy?

Nie pij kawy na mieście

Z pewnością wielu z nas słyszało już coś na temat efektu latte, czyli „zrezygnuj z kawy na mieście, a oszczędzisz masę pieniędzy”. Termin ten ukuł David Bach w czasach kryzysu w Ameryce. Wyobraź sobie, że pijąc codziennie kawę na mieście w ulubionej kawiarni, w drodze do pracy lub w porze lunchu wydajesz aż 200 zł miesięcznie licząc, że każda kawa kosztuje nas 10 zł. W ciągu roku to ponad 2000 zł. Ile razy musiałeś sobie odmówić nowego komputera, własnego ekspresu czy sprzętu grającego? Spłaciłbyś to co najmniej w ciągu jednego roku, gdybyś odmawiał sobie codziennej kawy, a zastąpił ją samodzielnie przygotowywaną w domu. Jej koszt, jak gdzieś obliczono, to raptem 1-2 zł za filiżankę. Piorunująca różnica, prawda!? Na kawie zaoszczędzisz 70 tysięcy złotych przez 30 lat. To prawie jak spłata którejś części kredytu hipotecznego!

Oszczędzaj na drobiazgach

Oszczędzanie na drobiazgach to niemal nasze codzienne życie. Na pewno będę to rozwijał w kolejnych artykułach na blogu, ale już teraz wspomnę, że można się łatwo obłowić trzymając się zasady rozsądnego wydawania pieniędzy. Dla przykładu, nigdy nie chodzić do sklepu głodnym, planuj posiłki na cały tydzień i bądź przygotowany, a nie będziesz jadał na mieście, spontaniczne i w pośpiechu. Zostaną ci nie tylko pieniądze w portfelu, ale także zachowasz zdrowie.

Zamiast sobie odmawiać – zarabiaj

Wydaje się, że czasy wiecznego odmawiania sobie odrobiny przyjemności odeszły już w zapomnienie. Zostawiliśmy je gdzieś w PRL-u i rzeczywiście, jako społeczeństwo dawnego, komunistycznego systemu, pewnie nie mamy ochoty do tego wracać. Mogę się z tym zgodzić, ale wówczas wytęż całą swą energię, zmobilizuj się do efektywnego zarobkowania. Wciąż jednak uważam, że wysokie zarobki wcale nie muszą dawać ci zgody na wydawanie ponad połowy pensji na drobne przyjemności. To nierozsądne, mało perspektywiczne i jak się temu uważniej przyjrzysz – nie daje ci nic poza zaspokojeniem chwilowych pragnień, jakie za moment i tak ulatują. Ponadto, im więcej zarabiamy, tym więcej chcemy, a wydawanie zdaje się nie mieć dna, dlatego każdą zarobioną sumę da się sprzeniewierzyć. Naprawdę nie szkoda ci własnego zdrowia, energii i czasu, jaki zabiera ci twoja praca, by potem zwyczajnie przehulać te ciężko zdobyte pieniądze?! Uważam, że największym naszym zasobem jest czas, a nie pieniądze i zwyczajnie szkoda tyrać jak wół tylko po to, aby pchać się prosto w paszczę konsumpcjonistycznego tyrana, który tak łatwo może nas zniewolić i zwieść coraz to nowymi zabaweczkami.

O autorze

Napisz komentarz