Jak koronawirus odbije się na kieszeni Polaków?

Jak koronawirus odbije się na kieszeni Polaków?

Ogłoszenie światowej pandemii stało się faktem. Najstarsze pokolenia nie pamiętają tak trudnej sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się po wprowadzeniu wszelkich procedur ograniczających ruch, pracę, korzystanie z usług. W ciągu jednego tygodnia zostaliśmy sparaliżowani i unieruchomieni. Nikt raczej nie spodziewa się pozytywnego scenariusza dotyczącego zniesienia tych wszystkich obostrzeń w ciągu dwóch tygodni. Dla wielu branż, jednoosobowych działaności gospodarczych, artystów, przedsiębiorstw usługowych, słowem wszystkich tych, którzy nie są na garnuszku państwa, jest to widmo biedy. 

Które branże dotknie kryzys?

Zdecydowana większość branż może się spodziewać kryzysu finansowego. W zasadzie tylko ci którzy są opłacani z budżetu państwa mają szansę wyjść z tej pandemii obronną ręką. Oni mogą się w spokoju oddać beztroskiemu „nic nierobieniu” w czterech ścianach swojego domu, podczas gdy reszta nerwowo liczy oszczędności w nadziei, że okażą się być wystarczające na opłacenie bieżących należności. Kryzys czeka więc całą branżę turystyczną i nie ma tu mowy tylko o chwilowym problemie, ponieważ okres wakacyjny także stoi pod wiekim znakiem zapytania. Jeśli stan wyjątkowy w kraju się przedłuży, być może uczniowie będą musieli uczęszczać do szkoły również latem, a to sprawi, że nikt nie wybierze się na wymarzony urlop. Artyści, freelancerzy, branża gastronomiczna i hotelarska może się liczyć z całkowitą utratą zarobkowania, ze względu na odwołane koncerty i wydarzenia kulturalne, zamknięte restauracje i miejsca rozrywki. Ci, którzy utrzymywali się do tej pory z usług świadczonych na rzecz ludności, także muszą wziąć głęboki oddech, ponieważ nagle wszyscy przestali z nich korzystać. Dotyczy to też usług edukacyjnych, paramedycznych, ale i budowlanych, remontowych, mechanicznych. Jednym słowem wszystkich, którzy prowadzili własne, niezależne od państwa biznesy, do czego przez długi czas skłaniały medialne kampanie.

Zamykanie fabryk i przedsiębiorstw

Nie będą spać spokojnie również osoby pracujące w fabrykach, przedsiębiorstwach usługowych czy galeriach handlowych. Nierzadko zatrudniani byli na umowę-zlecenie. Dziś tylko niektórzy z nich mogą liczyć na wypłacenie choćby podstawy wynagrodzenia, która w rzeczywistości była tylko nikłym procentem całej pensji, ponieważ większość stanowiła premia od obrotów lub sprzedaży. Kolejne procedury mogą przynieś konieczność zamykania fabryk, a to może się wiązać z masowymi zwolnieniami ludzi. Wszystko zależy jak długo taki stan unieruchomienia kraju się utrzyma. Dwa tygodnie jesteśmy w stanie jeszcze jakoś ekonomicznie nadrobić, jednakże dłuższa stagnacja będzie skutkować pewną recesją, a nawet biedą poszczególnych grup ludności. Załamie się więc cały system naczyń połączonych, dzięki któremu do tej pory sprawnie funkcjonowało państwo i każdy obywatel.

Czy sam wirus znanej nam przecież grypy nie jest aby mniej groźny w skutkach, aniżeli perspektywa poważnej recesji gospodarczej, z której bardzo długo nie będziemy potrafili się podźwignąć?