Chcesz być bogatym, to nie wydawaj na bzdury

Chcesz być bogatym, to nie wydawaj na bzdury

Nie będę nawet udawać, co myślę o konsumpcjonizmie. To po prostu współczesne niewolnictwo. Uzależniliśmy się od masowego wydawania pieniędzy na zwyczajne i nic niewarte bzdury.

Dlaczego właściwe to robimy?

Dlaczego tak łatwo daliśmy się uwikłać w kredyty?

Z jakiej racji ktoś kreuje nasze potrzeby i każe programować się na zakup rzeczy, o których istnieniu nawet byśmy nie wiedzieli, gdyby nam ich nie podsunęły reklamy, telewizja, Internet.

Zastanów się więc teraz. Czy chciałbyś być bogaty lub chociaż mieć wolność finansową i bezpieczną przyszłość? Jeśli Twoja odpowiedź brzmi tak, to sprawdź dlaczego wydajesz na bzdury.

Nie szanujesz swojej pracy

Jak często nie masz ochoty wstać o 5 rano, gdy inni jeszcze śpią i pędzić do pracy ziewając za kierownicą? Robisz to każdego dnia. Wracasz, gdy już ciemno, a czasem nawet w soboty pracujesz. Mimo tego wydajesz tak ciężko zarobione pieniądze na przedmioty, których realna wartość jest niższa, niż cena zakupu.

Wymieniać co to takiego? Chyba nie muszę. Takich przedmiotów jest cała masa. Chińska elektronika lub pozornie potrzebne gadżety, które po miesiącu trafiają na dno półki, bo większe prędzej czy później wylądują w garażu.

Nagradzamy się już teraz, bo nie potrafimy czekać

Dzisiejszy, rozlewający się po świecie konsumpcjonizm bazuje na jednej z negatywnych ludzkich cech, a mianowicie niecierpliwości. Udało się nam odłożyć 2000 zł, ale w jednej chwili, często impulsowo, zamiast próbować te pieniądze dalej zainwestować, to wydajemy na buty, ubrania, telefon. Tak ciężko pracowałeś na te pieniądze, żeby wydać je z poczuciem: „nagrodzę się, przecież też mi się coś od życia należy”.

Owszem, należy Ci się od życia dom i bezpieczeństwo finansowe, jeśli ciężko pracujesz, ale naprawdę ma to być tylko telefon czy kilka drinków w barze? Zadowolenie z posiadanego przedmiotu to zaledwie chwilowy impuls. Cieszymy się nową rzeczą tydzień, dwa, może miesiąc. To jednak szybko przechodzi. Z pewnością oszczędzanie na tę rzecz przychodzi nam dużo dłużej.

Dowartościowujemy się przedmiotami

Raczej polecałbym udać się na psychoterapię, która być może wyleczyłaby nas z wielu tkwiących głęboko kompleksów czy poczucia niespełnienia, jakie idzie za nami latami, aniżeli na zakupy do ekstrawaganckiego butiku. Wielokrotnie wybieramy coś markowego, uznawanego za godne posiadania, nawet jeśli cena nie jest rzeczywistą wartością danego przedmiotu.

Nie chodzi tu jednak o tę realną wartość, ale sposób na dowartościowanie. Zakompleksione społeczeństwo buduje sobie puste symbole, których zadaniem jest przechowywanie wartości. Kupując je, zostaniemy docenieni, ktoś będzie nas postrzegał za lepszych. To tylko pozorne. Markowe ubrania, drogie samochody czy elektroniczne gadżety są w rzeczywistości przykryciem naszych kompleksów, maską i przebraniem.

Wartość człowieka tkwi gdzieś indziej, ale na tym ludzkim niedowartościowaniu robi się dziś naprawdę niezłe pieniądze. Przemyśl więc, czy chcesz, by Cię na to nabierano?

O autorze

Napisz komentarz